wtorek, 12 lutego 2013

Rozdział 19 :)x



Minął kolejny tydzień. Wszystko się zgasiło, niemal jak promyki rzadko świecącego słońca, w naszej ukochanej Anglii. Nic z tego nie rozumiałam, przynajmniej tak mi się zdawało. Dla mnie już wszystko stało się chore. Prawie cały tydzień przesiedziałam razem z Darcy w domu, oglądając nudne filmy na DVD przyniesione przez Olivera. Jak i ja tak i Darcy polubiłyśmy tego chłopka. Mimo, że nie znałyśmy go nie wiadomo jaką wieczność, to i tak darzyłyśmy go wielkim zaufaniem. Umiał nas rozśmieszyć tak, że tarzałyśmy się po podłodze do upływu łez a nawet i dłużej. Potrafił nas słuchać godzinami a z jego reakcji i skupionej miny obie wywnioskowałyśmy, że wcale a wcale mu to nie przeszkadza, z jednej strony dla nas lepiej. Dobrze się razem bawiliśmy. Harry i Louis nie dawali żadnych oznak życia, gdyby nie reszta chłopaków mogłabym się obawiać, że coś im się stało, ale dzwonili i to się liczyło. Nie miałam pojęcia o co chodzi choćby nawet Hazzie? Bo czym ja znów zawiniłam? Ciągle truje się tymi cholernie niezdecydowanymi myślami, ale co tu począć jak nic innego mi nie pozostało. Nie będę ich do niczego zmuszać. Brałam pod uwagę to gdyż Louis mógł wygadać się Haroldowi, że z mojego zachowania wynikło iż pałam jakimiś uczuciami do niego no i Harry starał się nie mieć ze mną żadnych kontaktów, bo się wstydził? przeraził? Zakłopotał? ale po chwili schodziłam z tego tropu iż to nie wydawało się zbyt realistyczne. Przynajmniej takie jest moje zdanie na ten temat.  Do mojej głowy nie przychodziło nic lepszego. Zanik szarych komórek? To było jedyne wytłumaczenie, ale tym ratowałam się już za często, przesadnie.
Wstałam bezszelestnie z ogrzanego przeze mnie łóżka i wyszłam na balkon. Padało jak z cebra. Ostatnim czasem, było tak bez zmian, Można się domyślić po co wyszłam na ten cholerny balkonik. Nie, nie po to aby zaczerpnąć świeżego powietrza ani nic z tych rzeczy, tylko po to żeby zapalić.. tak, znów wróciłam do tej cholernej nikotyny. Ponieważ kiedy tylko zostałam zwolniona ze szpitala, postanowiłam postawić się swojemu nałogowi i pokazać jaka jestem silna, no i udało się. A drugą moją motywacją były moje przyjaciółki które przyjechały po jakimś czasie, więc tym bardziej nie ciągło mnie do palenia i dlatego one nie miały pojęcia jak bardzo byłam uzależniona przed ich przyjazdem oraz szpitalem, koszmar. Mój błąd, a może i nie mój? Znów zaczęłam palić. Gdyż, chyba po raz kolejny przeżywam tą masakrę, jeśli można to tak ująć. Widać to niemal gołym okiem, że nic mi się nie układa, wszystko się sypie jak jeden wielki przenikliwy grom. Moje życie jak zawsze jest pełne niespodzianek OSTRZEGAM, nie zawsze pozytywnych. Czasem czuję się niczym zaraza, która zaraża poprzez dotyk.. tok mówienia.. wzrok i wszystko co łączy się ze mną, tak po prostu. Ale chyba każdy człowiek ma złe dni, tak myślę.
Zaciągnęłam się ostatni raz, czując ulgę że nie muszę przemakać deszczem iż nade mną kryję się dach, chociaż i tak niekiedy krople deszczu przedmuchane przez wiatr spływały przez moją twarz lub ciało, ale to nie było to samo kiedy miałam potrzebę zapalenia i musiałam wyjść na dwór bo moja droga Darcy dalej nie mogła pogodzić się ze smrodem tytoniu który przepełniał samą mnie i mój skromny pokój. Musiałam się jej w końcu przyznać, ponieważ nie chciałam ciągle żyć w kłamstwie, a skończyć z paleniem to nie za szybko miałam zamiar, to pewnie przez brak zachęty do czegokolwiek. A moja ukochana przyjaciółka która bez przerwy na mnie wrzeszczała razem z szanownym Oliverem tylko się pogrążała, bo nici z jej próśb. Weszłam z powrotem do mojego ciepłego łóżka, zakrywając się kołdrą po same uszy. Tak było przyjemnie. Spojrzałam na zegarek, było grubo po dwunastej rano. Trochę się zdziwiłam iż nigdy nie spałam tak przesadnie jak teraz. To pewnie było wywołane mym ciągłym zmęczeniem albo faszerowaniem się bez przerwy tymi tabletkami, na szczęście termin ich spożywania zanikł dokładanie dziś. A kolejną wizytę w szpitalu na sprawdzenie mojej odporności mam dopiero pod koniec wakacji, jedyny powód do uśmiechu. Popatrzyłam po raz ostatni w bialutki sufit i zwinęłam swoje ciało szybkim ruchem z mojego łóżka. Ubrałam turkusowe rurki i do nich włożyłam ciemną koszulę w kratkę, przejechałam po niej opuszkami palców, zawsze lubiłam ten rodzaj tkaniny, taki mięciutki i przyjemny w dotyku. Skupiając się na włosach upięłam je w wysoki, dość niechlujny kok w którym słynęłam prawie na co dzień. Na powiekach przejechałam po cienkiej kresce eyelinera, która przynosiła dość pozytywny i lubiany przeze mnie efekt. Nie za mocno ale nie za skromnie, jadąc po średniemu to mi najbardziej odpowiadało. Weszłam do kuchni z pewnością, że kogoś jednak tam zastanę, a tu czarna dziura, najwidoczniej tatę wcisnęło do pracy, a Darcy? Nie mam pojęcia.
-Darcy! Wstawaj!- Weszłam do jej pokoju ciągle się powtarzając. Co dziwo nie spotkałam jej ani w toalecie ani w sypialni, ani na dworze. Dziwne. Zeszłam ponownie do kuchni, sprawdzając zawartość lodówki, była dość pusta, więc od razu przyszło mi na myśl, iż Darcuś lubiła poranne zakupy, więc na pewno się na nie zdecydowała. Kończąc moje rozmyślenia, usłyszałam dzwonek do drzwi. Od razu pomyślałam, że o wilku mowa i wcale a wcale mój mózg mnie nie zawiódł. W drzwiach stała Darcy i Oliver obładowani siatkami, mieli dość pochmurne miny.
-Hej, a wy czemu tacy nie w sosie?- Spytałam od razu.
-Kolejna zła wiadomość.-Powiedział Oli przechodząc obok. Zamknęłam za nimi drzwi i pomaszerowałam do kuchni czekając na jakiekolwiek wyjaśnienia co do złych wiadomości.
-No mówcie o co chodzi?- Niecierpliwiłam się coraz bardziej, raczej złe wiadomości ostatnim czasem nie były mi na rękę, miałam ich już serdecznie dość.
-Harry..- Jęknęła przestraszona Darcy.
-Coś z nim nie tak?- Przeraziłam się od razu odskakując od stołu.
-Nie! Wszystko z nim w porządku, ale chyba szybko się pocieszył.-Sprostował od razu Oliver, żebym nie popadała w jakiś szok.
-Nie bardzo rozumiem.- Zmarszczyłam natychmiastowo brwi. To co mówili było obłędem.
-Byliśmy na zakupach. Był tam z Niallem i Louisem…
-No i co wydarzyło się później?- Spytałam wtrącając się mu w zdanie nie zdając sobie z tego sprawy.
-Daj mi dokończyć!- Przewrócił oczami.
-Okej, przepraszam. Mów.
-Harremu towarzyszył ktoś jeszcze.-Dopowiedział robiąc chwilową przerwę.- Jakaś blondynka.
-Uhm, może jego dziewczyna? Ładna?- Spytałam nieco zawiedziona.
-Tylko tyle masz do powiedzenia?- Spytała Darcy z wytrzeszczem oczu.
-A co mam innego powiedzieć? Przecież on nigdy nie był mój, tak jak i Louis. Nie mogłam liczyć na jakieś szczęśliwe zakończenie gdyż to są gwiazdy, nieźle sławne, pewnie przez ten cały czas mieli ze mnie niezły ubaw. No NIE? Ja też mam te cholerne uczucia a oni się tak nimi zabawili jak zabawką. Niemal jak dzieci. Nie mam pojęcia czym tym razem zawiniłam Stylesowi? Co mam powiedzieć, że ta blond laska której nie widziałam na oczy, to jakiś pasztet i niezła szmata? Dlaczego miała bym tak mówić? Przecież nie mam pojęcia kto to jest! Prędzej mogła bym tak nazwać naszego Harrego który ma mnie wiecznie w dupie, a ja nawet nie wiem co mu takiego zrobiłam! A wiecie co jest najgorsze? To, że chyba naprawdę coś czuje do jednego z nich, nie mogę powiedzieć do którego ale wiem, że czuje. Bo jeśli nie, to czemu zachowuje się jak nie poczytalna idiotka, no czemu do cholery?- Krzyczałam, mówiłam, a łzy leciały z moich oczu ciurkiem. Nigdy nie czułam się tak potwornie. Wybuchłam jak nigdy, w sumie to słowo nigdy nie było dobrym określeniem! Przecież ciągle tylko krzyczałam i darłam się wniebogłosy, przecież zawsze taka byłam to jak mogę myśleć, że nigdy tak nie robiłam. To chore. Od przyjazdu dziewczyn trochę się zmieniłam, można powiedzieć, iż na dobre zważając na moje zachowanie które nie jest tak strasznie pochopne jak przed ich przyjazdem. Mogę ująć to w ten sposób. Ale od wyjazdu Alice, znów tak niepohamowanie wybuchałam, gdyby nie druga przyjaciółka wliczając w to Olivera nie wiem co bym bez nich poczęła, zapewne była bym zupełnym wrakiem, a to nie wyglądało by dobrze. Miała bym na karku jeszcze ojca, który nieczęsto mnie wspierał. To nie oznacza, że lubiłam jego okaz wspierania, nawet nie umiał by pocieszyć człowieka a co dopiero jego wrak. Wcześniej to nerwy by go ubiegły i wyżarły żywcem, okropne? Ale taka prawda, nie nadaje się zbytnio na ojca, chyba, że dziecko oczekuje tylko pieniędzy. Ale ja taka nie jestem, nie mam pustej głowy. Choć czasem się tak wydaje to, to nie jest prawda.
-Ej kochanie wszystko będzie w porządku. Rozumiesz? Będzie dobrze.- Pocieszał mnie Oliver. Mimo, że byłam dość załamana postanowiłam wziąć się w garść, tylko czy miałam na to siłę? czy też ochotę? Niezła warstwa smutku przepełniała mnie jak ten cholerny deszcz, który spływał ciurkiem po szybach, a jego odgłosy biły stanowczo za głośno wstukując się w moje uszy. Po woli zaczęłam się uspakajać, ich ciepłe głosy potrafiły dokonać cudów, nawet tych mało możliwych. Ostatni raz przetarłam dłonią łzy, nadal spływające po zaczerwienionych od płaczu policzek i wyszłam. Zaszyłam się w swoim pokoju. Chciałam pobyć sama. Kiedyś to lubiłam, nie wiem czy aby lubiłam, czy też nie byłam do tego zbytnio przyzwyczajona. A to jest jednak spora różnica, lubić a mieć jakiś nawyk i się do niego stosować.
-Zostawcie mnie samą.-Powiedziałam markotnie, nieco cichszym głosem. To były moje ostatnie słowa.
Położyłam się na łóżku i pewnym ruchem ręki złapałam komórkę. Już byłam pewna co zrobię. Miałam dość tej ciągłej niepewności. Chciałam wiedzieć co tu się dzieje. Ciągle byłam częścią jakiejś gry, teraz tylko musiałam się dowiedzieć jakiej, tak nawiasem to nigdy nie przepadałam za grami, więc trzeba było to zakończyć jak najszybciej. Tu i teraz.
-Halo, Liam?- Odezwałam się do słuchawki, trochę nie pewnie, zastanawiając się czy to na pewno Payne odebrał. Nie chciałam rozmwawiać z nikim innym, gdyż to jego podejście do sprawy najbardziej mnie zadowalało i byłam pewna, że mogłam mu zaufać jak nikomu innemu.
-Tak to ja, wszystko w porządku?- Spytała zatroskany.
-Właśnie dlatego dzwonię. Wiem, że wcześniej nie chciałam nic wiedzieć, ani słyszeć czegokolwiek na ich temat. Ale proszę Cię powiedz mi o co chodzi z tym wszystkim?- Mówiłam nieco roztrzęsiona. A kłębek nerwów coraz bardziej wzrastał w moim żołądku.
-Powiedz konkretnie co chcesz się dowiedzieć?
-Czemu Harry się do mnie nie odzywa?- Spytałam od razu a ciśnienie natychmiastowo podskoczyło ku górze.
-Więc zacznę od tego, że Harry sam mi się nie zwierzał, ale za to spowiadał się Niallowi. A Horan jak Horan, przyszedł do mnie i wszystko wypaplał. Zresztą wiesz jaki on jest. Natomiast jeśli chodzi o Harrego, no to powiedział, że ty czujesz coś do Louisa i nie ma zamiaru wam przeszkadzać zważając na to, że są najlepszymi przyjaciółmi, a nie chciał psuć takich relacji pomiędzy nimi.
-Słucham?- Odezwałam się z nagła. Świetnie, czyli Louis nie odzywał się do mnie bo uważał, że czuje coś do Harrego co było w połowie prawdą a w drugiej połowie nie. A zatem ten drugi też nie nawiązywał ze mną kontaktu ponieważ myślał, iż łączy mnie coś z tamtym i jak tu się nie pogubić? -Liam, przepraszam, że Cię tak zamęczam, ale czy oni rozmawiali o tym ze sobą?- Spytałam z wielkim wdechem.
-Ale o kim mowa?- Zapytał zagubiony już Li.
-O Hazzie i Lou.- Sprostowałam natychmiastowo żeby jak najszybciej wyciągnąć z niego tą informacje.
-Nie, nie raczej o tym nie rozmawiali. Jak chcesz to mogę z nimi przedyskutować i wyjaśnić te sprawy?- Spytał, a raczej stwierdził, przynajmniej tak brzmiał jego głos, stanowczo.
-Nie, dziękuję bardzo, ale raczej nie. Sądzę, że sama powinnam to wyjaśnić. Tylko chyba powoli dochodzę do wniosku, że chyba nie ma już czego. Harry, znalazł sobie już kogoś innego. A Louis..- pomyślałam chwilę nad odpowiedzią i rozłączyłam się. Tak, nawet nie dokończyłam zdania, ale sama nie wiedziałam co mam powiedzieć. A Louis co? Znajdzie sobie inną, może i pierwszą lepszą ale na pewno będzie godniejsza ode mnie. Prosta sprawa. Liam kilka razy próbował się ze mną skontaktować, ale nie odbierałam. Odłożyłam telefon na półkę nocną i wyciszyłam żeby nie zakłócał mojego spokoju. Wyskoczyłam z łóżka, ponieważ poczułam, ze mój brzuch naprawdę za chwile nie wytrzyma i eksploduje z głodu, weszłam cichaczem do kuchni i usłyszałam nieugiętą konwersacje z salonu, niestety nie miałam ochoty bawić się w żadnego detektywa, byłam dość zmęczona na takie gierki, wyjęłam z półki paczkę chipsów i nalałam sobie pomarańczowego soku. Kiedy tylko znalazłam się w pokoju od razu pochłonęłam paprykowe chipsy i zapiłam to sokiem. Ułożyłam się na łóżku do góry brzuchem i wsłuchiwałam się w krople deszczu, które co chwila biły mnie z tropu na inny tor myśli. Włożyłam do uszu słuchawki zabijając cokolwiek co w tej chwili miało stanąć mi na drodze, w tej chwili liczyła się tylko muzyka, która wcale nie była znana dla moich uszu, iż mp4 nie było mojego posiadania tylko Olivera. Wcale nie przeszkadzało mi te ostre brzmienie, takie piosenki lubiłam coraz bardziej. Przymknęłam oczy. Nie potrafiłam dłużej myśleć o tym co będzie, o tym co się stanie. Chciałam się uwolnić od tego wszystkiego, chciałam aby wszyscy zniknęli. Żeby zostawili mnie w spokoju. Minęło sporo czasu kiedy ponownie otworzyłam oczy, jak mi się nie zdaje to chyba zasnęłam. Bo obrazy przed zamkniętymi oczami to na pewno nie mój realistyczny wymysł, bo takiej jeszcze wyobraźni to ja nie mam, na pewno zasnęłam. Moje powieki było szeroko otwarte, trochę ze dziwienia. Przed moją osobą siedział .. Harry. Spoczywał na samym koniuszku łóżka, jak by się bał przysiąść bliżej. Było tylko jedno pytanie które karciło moje myśli w tej chwili, po co on tu przyszedł? Żeby wyciągnąć to z niego, najpierw wyprostowałam plecy, siadając po turecku. Usłyszałam, że ostra muzyka nadal wydobywa się ze słuchawek, ale one nie były już przyczłapane do moich uszu, przez sen zawsze się ich pozbywałam. Razem z mp4 leżały na podłodze, sięgnęłam po nie ręką i natychmiastowo wyłączyłam. Ponownie ułożyłam się na łóżku. Spojrzałam wyczekując jakiejkolwiek reakcji ze strony Stylesa. Wpatrywał się w okno. Chyba nie miał zamiaru nic powiedzieć.
-Co tu robisz?- Wzięłam się na odwagę, ale po chwili pożałowałam tego.
-Liam mnie tu przysłał.- Odpowiedział oschle. Przecież ja go o to nie prosiłam. Jego wzrok przeniósł się na moją twarz. Zatem moja przedstawiała niepozorny grymas.
-W każdej chwili możesz stąd wyjść. Nikt Cię nie trzyma.-Syknęłam wskazując na drzwi.
-Problem w tym, że nie mogę. A raczej nie chcę.-Powiedział nieco zdenerwowany, przecierając ręce.
-Zapewne musi być to jakiś ważny powód. Bo jakoś ostatnio nie było Ci śpieszno żeby do mnie przyjść czy też zadzwonić.-Odpowiedziałam krzywiąc się znacznie. Może i byłam trochę wredna ale dla mnie w tej chwili to tylko trochę. Wcześniej nie obchodziło go co jest ze mną, a teraz pojawia się jak nigdy. Ciekawe co tym razem nagadał mu Liam.
-Ellen.. Wiem, że to wszystko od początku było jakąś pomyłką. A ja chyba się zakochałem..- Powiedział a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Zakochał się? We mnie?
-Harry ale przecież...
-Ma na imię Taylor. Jest Cudowna.- Taylor? Jest Cudowna? Co? Nie no w tej chwili myślałam, że to jakiś żart. Ukryta kamera? Chyba jednak nie. Co za pech. Czyli on nigdy nie pałał do mnie żadnym uczuciem?
-Cieszę się.- Szepnęłam cichutko. Nie spodziewałam się tego. Na jego twarzy rysowało się zagubienie ... niezdecydowanie. A na mojej smutek. Taaak, to był cholerny smutek połączony z zazdrością.- Życzę szczęścia.- Powiedziałam a na mojej twarzy pojawił się fałszywy uśmiech. Pogratulowałam mu jeszcze kilka razy i nareszcie sobie poszedł. Myślałam, że to jedna wielka pomyłka, ale niestety nie. A może i dobrze, że w końcu jedno z nas będzie szczęśliwe? To jest jedyna okazja, w której mogę naprawić wszystko. Może jednak nie tylko jemu się uda ale mnie i Lou? Wszystko możliwe. Tylko najpierw muszę przekonać Louisa do samej siebie, ale to się dopiero okaże bo nie wiem czy tego chcę aby nam się udało, przecież zawsze byłam rozpoznawana z jednej wielkiej katastrofy która urodziła się jako błąd, jest jeden problem tego błędu nie da się wykasować ...

***
Nareszcie napisałam 19 rozdział. Nie wiem czemu, ale strasznie się z nim męczyłam. 
Pewnie zauważyliście zmiany na blogu, mam nadzieję, że się spodobały.  
Hahaha, jedna dziewczyna wspomniała o tym, że cała ta sytuacja przypomina jej akcje 
ze Zmierzchu, wiesz, że ja też kiedyś o tym pomyślałam, ale wcale nie robiłam tego świadomie.

 Jestem chora, (zatoki) pewnie dlatego to wszystko mi tak opornie idzie :)
Ale cały tydzień wolne od szkoły, to lubię. :)
+ Oczywiście, że spostrzegam wszystkie komentarze, nawet te krótkie! <3
41 obserwujących :)!
26 komentarzy pod ostatnim rozdziałem :)!
Dziękuję!
+ Jeszcze nie wiem, kiedy dodam następny rozdział :) 
  
Ps: Jeśli macie jakieś pytania dotyczące bloga, lub tym podobne to zapraszam tu  http://ask.fm/xPatrycjax3
Odpowiem na wszystko!   

Uwaga! 
Jeśli zmieniacie swoje nazwy na TT bądźcie tego świadomi, że ja ich nie będę mieć i nie będzie możliwości powiadamiania! Zmieniasz nazwę=powiadamiasz mnie. 



czwartek, 7 lutego 2013

The Liebster Awards x

Jeszcze nigdy się w to nie afiszowałam, ale postanowiłam chociaż raz spróbować :)
Więc zostałam nominowana do The Liebster Awards przez  http://never-ending-story-of-me-and-1d.blogspot.com/p/liebster-awards.html :)

A więc muszę:
- odpowiedzieć na 11 pytań zadanych przez nominującego;
- nominować 10 blogów;
- powiadomić autorów tych blogów o nominacji;
- zadać im 11 pytań.


Pytania które otrzymałam :
  1.  Twój idol?
  2.  Ulubiony film?
  3.  Co chciałabyś przeżyć jeszcze raz?
  4.  Jesteś tolerancyjna?
  5.  Co byś zmieniła w Polsce?
  6.  Kim chcesz być w przyszłości?
  7.   Sentencja życiowa?
  8.  Twoje najgłupsze marzenie?
  9.  Czego nienawidzisz?
10.  Co byś w sobie zmieniła?
11.  Twój największy talent, dar? 

Odpowiedzi:

1. Idole! One direction :) and Ed Sheeran.
2.Uprowadzona.
3.Obóz na którym byłam zeszłego lata :)
4.Oczywiście.
5. W naszej kochanej Polsce jest mało osób tolerancyjnych, więc właśnie to bym zmieniła!
6. Nie mam pojęcia. (Kocham pisać, ale to na pewno nie będzie moim zawodem)
7. "Kiedy zastanawiasz się czy przypadkiem się nie zakochałaś, wiedz,że to tylko oznacza brak miłości do danej osoby"
8. Jest ich wiele. Ale tak najgłupsze to, chyba napisanie własnej książki. (Oczywiście ADHD razem z Lou, łóżko z Hazzą, Spokojna rozmowa z Liamem, Jedzenie przy wspólnym stole z Niallem i przekraczanie granic z Malikiem *-* Tak w nawiasie to raczej to jest moje najgłupsze xD)
10. Wygląd :x jestem potworem hahahaha.
11.NIE POSIADAM! Nie wiem gdzie ja stałam kiedy talent dawali! .. jak by się tak zastanowić to mój dar to- robić z siebie debila <3

 Nominuję :
-  http://directioner-dreams.blogspot.com/
- http://i-and-one-direction.blogspot.com/
- http://i-walking-away.blogspot.com/
- http://freeze-this-moment-in-a-frame.blogspot.com/
- http://julietxonedirection.blogspot.com/
- http://its-between-me-and-you.blogspot.com/

Aktualnie, mam tylko 6 blogów! Bo przecież nie wezmę byle jakich :)
A tą szóstkę właśnie czytam! x

Pytania:
1.Od kiedy jesteś Directioner?
2.Twoi ulubieni wykonawcy muzyczni?
3.Czy sądzisz, że ktokolwiek zasługuję na drugą szanse?
4.W jakim kraju chciałbyś zamieszkać?
5.Co Cię podkusiło aby zacząć pisać?
6.Co/kto jest twoją inspiracją?
7.Jakie masz cel w życiu który zamierzasz za wszelką cenę osiągnąć?
8. Wyobraź sobie, że jesteś w Uk i idąc do sklepu napotykasz na drodzę Malika, jaka reakcja?
9.Co byś pragnęła zmienić w swoim życiu?
10. Czego nie tolerujesz u ludzi?
11.Twoja największa wada?

To wszystko!
:)







wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 18 :)x



-Louis przepraszam, już mi się całkowicie namieszało w głowie. Nie powiedziałam tego świadomie.-Zaczęłam się tłumaczyć ale to wcale nie przychodziło mi z łatwością. Jego twarz nie okazywała złości tylko smutek i to mnie bardziej zabolało.

-Czemu akurat on?- Spytał dalej z tą piekielnie zagubioną miną.

-Nie rozumiem, możesz jaśniej?- Spytałam naprawdę nie wiedząc, co w tej chwili chodzi mu po głowie.

-Przecież widzę. Harry w całości Cię urzekł. Zauroczyłaś się w nim jak nigdy, widzę jak na niego patrzysz, jak do niego mówisz, jak uśmiechasz się na jego widok. Nie zaprzeczaj bo wiem jak jest. To zawsze ja jestem na ostatnim miejscu aż od początku, to zawsze on dostaję to czego chcę.- Lou, zaczął nawijać bez przerwy a kiedy chciałam coś powiedzieć od razu karcił mnie wzrokiem na znak, że jeszcze nie zakończył swojej długiej wypowiedzi. To co mówił było w połowie prawdą, a w drugiej połowie rzeczywistym kłamstwem. Ale już na pierwszy rzut oka widziałam, że nie uda mi się niczego wytłumaczyć bo był tak cholernie zawzięty swoją tezą, a ja nie miałam nic do gadania. Przecież był przyjacielem Harrego, nie wiedziałam, że czegokolwiek mógłby mu zazdrościć. Ale to wszystko bardzo możliwe, bo nie raz słyszałam określenie, że Harry to najzupełniejszy bożyszcz nastolatek.

-Louis to nie tak!- Krzyknęłam na niego już całkiem wyprowadzona z równowagi.

-Czyżby? To popatrzy mi w oczy i powiedz, że nic do niego nie czujesz. Rozumiesz? Popatrz i powiedz to! –Jego głos coraz bardziej się podnosił, a ja nie miałam pojęcia co w tej chwili zrobić. Było mi go tak cholernie szkoda, naprawdę nie chciałam go ranić zważając na tym, że grubo mi na nim zależało a teraz wszystko od tak runęło, była to tylko i wyłącznie moja wina. Zresztą jak zawsze.

-Louis..- Szepnęłam błagalnym wzrokiem żeby w końcu odpuścił. Ale widziałam w jego oczach, że wcale nie ma takiego zamiaru. Moje niecierpliwe łzy, pomału zaczęły ukazywać się światłu dziennemu, ale łatwo się było po mnie tego spodziewać.

-Jeśli uważasz, że to nie prawda to powiedz to.-Syknął, a jego ciało nerwowo drgało.-Powiedz to!- Wiedziałam, że już całkowicie wychodzi z równowagi.

-Nie mogę.. – Szepnęłam cichutko, coraz bardziej unikając jego wzroku. Gdybym powiedziała, że nic nie czuje do Harrego byłoby to kłamstwem.. całkowitym kłamstwem a nie chciałam go oszukiwać. Ale to wcale nie znaczyło, że sam Tomlinson jest mi obojętny, bo ani trochę nie był.

-Tak myślałem.- Syknął przewrażliwiony i wyszedł z mojego pokoju trzaskając drzwiami. Moje myśli były roztrzaskane na milion kawałków. Łzy łapczywie spływały po mej twarzy, to był istny terror dla moich emocji. Oparłam się o ścianę a po chwili bezwładnie się po niej osunęłam zakrywając dłońmi twarz. Usłyszałam kroki dochodzące z za drzwi. Po chwili ktoś wszedł do mojego pokoju bez żadnej zapowiedzi.

-Ellen, mam złą wiadomość.-Rozpoznałam głos Alice, powiedziała to zdanie jednym tchem a dopiero po chwili zauważyła mnie, w jak podłym jestem stanie.-Co się stało?- Dodała przerażona u klękając przy mnie.

-Pokłóciłam się z Lou. On mnie nienawidzi!- Wydarłam się a potok łez dalej nie przestawał płynąć z moich oczu.

-Ej, uspokój się na pewno tak nie jest. Wszystko się ułoży. O co poszło?- Zapytała zmartwionym głosem. Widać, że było jej mi szkoda. Ale wcale się nie dziwię bo sama nie widziałam w lustrze swojej twarzy ale prawdopodobnie wyglądam cała taka pobeczana i rozmazana od tuszu jak wrak człowieka, a to za dobrze nie brzmi.

-Poszło o Harrego ale to już mało ważne. A teraz ty mów co się stało?- Spytałam pozbywając  się z twarzy ostatnich słonych łez.

-Będę musiała wrócić do Polski, jeszcze w tym tygodniu.- Szepnęła mało słyszalnie. Dopiero po chwili do mojego mózgu dotarła ta potworna wiadomość.

-Nie możesz! Czemu? Przecież miałaś zostań na całe wakacje! A nawet i dłużej!- Wstałam patrząc na nią błagalnie.

-To jest wyjątkowo poważna sprawa. Moja babcia wylądowała w szpitalu, miała zawał serca jest w złym stanie, nawet bardzo złym.- Mówiła nadal szeptem. Czemu akurat mi zdarzają się takie rzeczy? Wszystkie osoby które kocham muszą cierpieć!

-Przykro mi.- Szepnęłam współczująco i widząc jak moja przyjaciółka zaraz się rozpłacze, podeszłam do niej wolnym krokiem i przytuliłam ją jak to przystaje na przyjaciela. Ja też byłam nieco obruszona po tej kłótni z Lou, ale mój problem przy problemie Alice to tylko błahostka, ponieważ zawsze była blisko ze swoją babcią, więc nawet nie miała bym prawa prosić żeby jednak została. To by była istna samolubność z mojej strony, a ja nie jestem snobem żeby tak postępować w stosunku do osoby którą kocham, ani mi się śni. Ali poprosiła mnie o pomoc, żebyśmy razem sprawdziły bilety na lot który zaplanowała na pojutrze, oczywiście zrobiłam to bez problemu. Trochę w niemrawy sposób zamówiłyśmy bilet na 15 po południu, ale szczerzę mówiąc może i robiłyśmy to ponuro i nieco leniwie to i tak nie miałyśmy jakichkolwiek zastrzeżeń.

-Chłopaki już poszli?- Spytałam od niechcenia.

-Tak, kiedy dostałam telefon od mamy z wiadomością co stało się z babcią, wyjaśniłam Zaynowi o co chodzi i że to jest naprawdę poważna sprawa, więc  powiedział, że nie będą przeszkadzać i przyjadą tylko jutro się pożegnać.. – Powiedziała łamliwym głosem, na co ja ponownie ją przytuliłam. Tkwiłyśmy tak bez ruchu przez jakiś czas aż w końcu Alice skrucho się odezwała.- Ellen.. Tak cholernie mi się tu podobało. Tak polubiłam tych chłopaków.. A szczególnie Malika, chciałam tak bardzo pobyć z Tobą! Rozumiesz? Z moją przyjaciółką!- Zaczęła ponownie łkać.

-Wszystko będzie okej, jeszcze nie raz do mnie przyjedziesz, rozumiesz? Jeśli stan twojej babci się poprawi to pakujesz manatki i przyjeżdżasz tu do mnie!- Zaczęłam ją pocieszać. Przynajmniej taki miałam zamiar, ale chyba się powiodło ponieważ zauważyłam jak przez łzy pojawia się chwilowy uśmiech. Zwycięstwo! Jednak czasem się do czegoś nadaje. A tak z ni z pietruszki ni z gruszki, to chłopakiem który wpadł jej w oko jest Malik? Moje zdziwienie się kłoni niczym oddany sługa. Nie spodziewałam się, że to będzie Zayn.

-Czyli twoim księciem z bajki jest Zayn?- Zapytałam przez śmiech. Na co od razu dostałam kuksańca w ramię.- Auć! –Skarciłam ją wzrokiem.

-Cicho.- Szepnęła a jej usta wygięły się w kształt banana.

-Jaka mina, moja droga! Teraz zdradź mi co między wami zaszło?- Wyjechałam jak z procy, co było kolejnym powodem kiedy na twarzy Ali pojawiły się kolejne uśmiechy.

-Nic takiego.- Zaśmiała się, a jej brwi znacząco podskakiwały raz w górę raz w dół. Już wiedziałam o co chodzi. Te przejrzyste miny dały mi dużo do zrozumienia i zdradziły jej przebiegłą maskę za którą się ukrywała myśląc, że ucieknie przed rzeczywistą prawdą.

-Całowaliście się! –Krzyknęłam na cały głos.

-Cicho! Jesteś wredna! –Syknęła ciągle się śmiejąc. Ale po chwili spoważniała a jej twarz przybrała ponury widok.

-Co jest grane?- Spytałam zawiedziona, że może tym razem nie wszystko poszło po jej zawsze nastawionej pozytywnie myśli.

-To nie ma sensu,  jeśli taka odległość będzie długo trwała, to wcale nie wyjdzie nam na dobre.- Jęknęła z po wątpieniem zakrywając twarz rękoma.

-Jeśli będziesz w to wątpić to się spieprzy, a jeśli będziesz wierzyć to wszystko pójdzie idealnie, rozumiesz?- Pewność siebie niemal ode mnie biła, nieziemskim żarem. Po godzinie rozmawiania, postanowiłyśmy się ujawnić i wyszłyśmy z pokoju. Mój ojciec co dziwo nie był dziś w pracy, więc od razu zaczęłam z nim rozmawiać na temat tego co się stało w Polsce z babcią Alice, jego mina była współczująca. Stwierdził, że osobiście odwiedzie nas na lotnisko, przecież i tak by musiał. Po chwili poczułam lekko ulgę, przypominając sobie, że mam jeszcze jedną przyjaciółkę u boku, Darcy.

Przez kolejne dwa dni próbowałam dodzwonić się do Louisa, ale najwidoczniej miał mnie głęboko w dupie, za przeproszeniem iż nie miał zamiaru odebrać. Postanowiłam odpuścić, bo jak widać jego zachowanie świadczy tylko o tym, że chociaż jedna rozmowa ze mną nie jest mu na rękę, więc nie będę mu przeszkadzać, nie będę już więcej urażać jego skromnej dumy. Jak widać to nawet nasz szanowny Styles nie miał zamiaru się do mnie odzywać. Tylko Liam zadzwonił czy wszystko ze mną w porządku, zamęczając mnie pytaniami czy aby na pewno dobrze się już czuje. Oprócz tego, że jego dwóch przyjaciół całkowicie oszalało, i przyprowadza mnie o całkowitą męczarnie w której moje myśli kompletnie się gubią już nie mówiąc o normalnym funkcjonowaniu.

 Chłopaki przyjechali na wieczór, ich wizyta nie trwała długo. Tak jak obiecali to przyjechali, dzień przed wyjazdem All. Harry z Lou w ogóle się nie odzywali. Rozumiem Tomlinsona, ale o co chodziło Hazzie? Raczej wolałam unikać tego tematu. Kiedy Alice i Zayn zniknęli w jednym z pokoi, atmosfera między nami zrobiła się nieco sucha i niezręczna. Niall oraz Darcy dostrzegając to postanowili działać próbując co jakiś czas wprowadzić nas w jakąś konwersacje. Widziałam tylko Liama który się do nich przyłączył ale jak widać ja i pozostała dwójka nie miała takiego zamiaru. Spojrzałam tylko na nich teatralnie przewracając oczyma i wyszłam z pomieszczenia zaszywając się w swoim pokoju, ale i tak nikt nie raczył mnie zaszczycić swoją obecnością.  Pozbawiając się ostatnich przerażających myśli, usnęłam z tą okropną świadomością, że jedna z moich przyjaciółek, jutro powraca do domu.

*Rano*

-Dziewczyny pośpieszcie się, powinniśmy już wyjeżdżać!- Krzyknął do nas tata, który był już gotowy do wyjścia. Przez jakiś czas razem z Darcy próbowałyśmy ściągnąć ze schodów dwie ogromne walizki Alice, która wcale nie próbowała nam pomóc. Po chwili mój ojciec pofatygował się i wyszedł na górę aby na pomóc.

Nim się obejrzałyśmy nasze osoby stały już na lotnisku, pocieszając zapłakaną Ali, nie zaprzeczę, że z moich oczu łzy też nie poleciały, ponieważ wypłynęła ich nawet spora ilość. Ostatni raz zawzięcie ją przytuliłyśmy i znikła nam ze swoich zapłakanych oczu…


***
Cześć! Miałam dodać ten rozdział po szkole ale w końcu dodaje teraz x
Muszę przyznać, że to jest pierwszy rozdział który mi się podoba! 
+ mam nadzieję, że wam też się spodoba x 
+ Hahaha kolejna osoba wspomina o książce którą mogła bym wydać, chciałabym ale wątpię :) 
 
Dużo nowych czytelników? Świetnie x
34 obserwujących? jeszcze lepiej <3
  Wyświetlenia: 7050 <3
23 komentarze pod ostatnim rozdziałem, dziękuję :)x!
Ponad 60 osób które informuje na TT AMAZING ! *_*
Jesteście niemożliwi *o*

Dominiko F jeśli to czytasz to SIEMANKO bejbasku <3

Coraz więcej tych długich komentarzy! Nawet nie wiecie jak ja to lubię!
I jest też moja ukochana Curly ;3 Która jest ich mistrzem :)x  
 





sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 17 :)x



Od rana mnie całkowicie mroziło, jeszcze mi przeziębienia brakowało.  Gdy tylko wstałam dom był cały opustoszały co oznaczało, że wszyscy się zmyli. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem po czym zasiadłam przy stole. Otuliłam się kocem żeby zapobiec drganiom spowodowanym zimnem. Usłyszałam, że ktoś wszedł do domu, obróciłam tylko leniwie głowę oczekując jakiegokolwiek osobnika.
-Cześć- W progu  drzwi pojawił się mój tata. Po jego wczorajszym wiadomości uznałam to za trochę podejrzliwe, zważając na to, że mój ojciec nigdy tak nie postępował. Nigdy nie zostawał w pracy na noc.
-Hej, czemu wczoraj nie wróciłeś na noc?- Wypaliłam od razu, żeby nie zamęczać się w środku. Widziałam jak zmieszanie rysuje się na jego twarzy. Czy tak trudno było odpowiedzieć na to pytanie?
-No bo wiesz.. miałem dużo do nadrobienia więc postanowiłem przenocować w biurze, chyba rozumiesz prawda?- Spytał uporczywie, jak by to przed minutą wymyślił.
-Ah, w porządku.- Przytaknęłam. Nie miałam zamiaru go już dłużej męczyć. Może, naprawdę miał dużo zaległości, więc nic mi do tego. Tata spojrzał tylko na mnie z podejrzliwą miną i rozpłyną się w stronę swojego pokoju.  Przetarłam zmęczone oczy i poszłam obudzić dziewczyny. Najpierw wparowałam do pokoju Alice, ponieważ był mi po drodze. Wskoczyłam na jej łóżko i zaczęłam ją łaskotać dobrze wiedząc jak bardzo tego nie lubi.
-Wstawaj śpiochu! –Krzyknęłam wciąż ją łaskocząc.- Ruszaj się!- Byłam bardziej natarczywa na co ona, z zamkniętymi oczami wymachiwała rękami żeby pozbyć się mojej osoby z łóżka.
-Co wy tu robicie?- Spytała Darcy która w tej chwili wleciała do naszego pokoju niczym burza. Ja tracąc panowanie nad swoim ciałem runęłam na podłogę, przez chwilę się nie odzywałam, co wyglądało jakby upadek szczerze mi zaszkodził.
-Ellen? Wszystko okej?- Spytała przerażona Ali (Na moje szczęście już obudzona) kontem oka widziałam jak obie koło mnie uklękły.
-Buuuuuuuu! –Wrzasnęłam, podnosząc się na równe nogi.
-Jesteś beznadziejna! – Oburzyła się Darcy.
-Dokładnie!- Poparła ją Ali.
-Nie znacie się na żartach.- Zaśmiałam się chaotycznie, co jakiś czas łapiąc się za brzuch, który coraz bardziej nabolewał z powodu ciągłego śmiechu. W przerwach moich wybuchów, zauważyłam jak Alice podnosi swoją komórkę która ciągle wydawała z siebie jakiś głośny dźwięk. Przyłożyła ją do ucha i zaczęła się jakaś najęta konwersacja której ani trochę nie mogłam zrozumieć ale jedyne na to wytłumaczenie to takie, że bez przerwy się chichrałam i mogę być z siebie dumna bo po chwili dołączyła się do mnie także Darcy, którą mimowolnie zaraziłam. Niemal tarzałyśmy się po podłodze. Kontem oka zauważyłam jak Alice odkłada telefon.
-Jest jakiś powód który mógł by wyjaśnić czemu się tak śmiejecie?- Zapytała nas skrzywiona Ali. Spostrzegłam jak Darcy przerzuca na mnie wzrok.
-Jest jakiś powód?- Spytała ciągle się śmiejąc.
-Nie wiem.- Syknęłam z wytrzeszczem oczu. Po kilku minutach zdążyłyśmy się opanować i obie siadłyśmy pomiędzy Alice która przez ten cały czas próbowała nam coś przekazać.
-Dzwonił Zayn..
-Co chciał?- Spytałam wchodząc jej w zdanie.
-Uspokój się, właśnie to usiłuje wam powiedzieć, ale jak mam dokończyć skoro..
-Nie biadol, tylko mów po co dzwonił?- Zniecierpliwiła się Darcy.
-Okej, okej. A więc spytał czy może do nas przyjechać. Oczywiście się zgodziłam, bo kiedy chciałam was zapytać o zdanie nie mogłam dojść do słowa. Jesteście beszczelne.- Skrytykowała nas.
-A Louis przyjedzie?- Zapytałam z nutką nadziei, że wpadną jednak wszyscy.
-Jak już mówiłam, to nic o nich nie wspomniał.- Stwierdziła szybko All.
-W porządku.- Przytaknęłam już bardziej ponuro.
-Ej, ej! Widzisz to Darcy?- Zapytała zdumiona Alice, łapczywie przyglądając się mej twarzy.
-Mam coś na twarzy?- Spytałam zdziwiona jej reakcją, po czym sama zaczęłam jeździć rękoma po twarzy jak bym miała zamiar coś z niej zetrzeć.
-Alice, chyba wiem co masz na myśli.- Powiedziała przez śmiech Darcy a jej brwi zaczęły znacznie podskakiwać do góry na co ja wpadłam w całkowite zdezorientowanie. Czyli jednak nie chodzi o moją twarz? Pytanie jeździło mi w głowie niczym przebiegły rajdowca. Wgapiłam się w nie jak opętana. Skrzywiłam twarz w grymasie i czekałam aż coś powiedzą.
-Czy aby mi się zdaje czy nasza droga, zawsze niedostępna Ell..
-Alice! Mów o co chodzi albo zaraz przejdę do rękoczynów.-Przerwałam jej zniecierpliwiona ale i tak nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-Podoba Ci się Louis!- Wrzasnęła na cały głos Darcy tak, że moje bębenki aktualnie dostały totalnego bzika.
-Tak! I podoba mi się też Harry i Zayn, Niall a także Liam.- Stwierdziłam nadal udając zdezorientowanie, przed chwilą i może one było w okazałości prawdziwe a teraz? Chyba wiem jednak co im chodziło po głowie! Ja? Louis? Jakoś musiałam je przetransportować myślami na inny trop. Tak, przyznaję podoba mi się Louis ale to nie znaczy, ze reszta nie. Wiem, że to bardziej wygląda na wybrnięcie z sytuacji. Ale polubiłam każdego z nich, mimo, że ten blondas który je dzień w dzień, godzinę w godzinę, minutę w minutę oraz sekundę w sekundę muszę z rękom na sercu powiedzieć, że bardzo mnie irytuje, ale mimo wszystko lubię go i chyba tak pozostanie. Każdy z nich w jakiś sposób na mnie działa i ..
-A Harry?- Wypaliła nagle Ali, wyciągając mnie z rozmyśleń które wciągnęły mnie jak nigdy dotąd, coś podobnego do rutyny, przyzwyczajeń i tak mam już wiele.
-Co Harry?- Spytałam unosząc na nią wzrok. Przed chwilą Lou teraz Hazza, sama nie wiem czy same są pewne tego co mówią.
-Myślałam, że jest coś między wami. Przynajmniej z mojej perspektywy wygląda na to, że on jest Tobą zainteresowany. Ciekawość mnie zżera od środka, więc mów który Ci zawrócił w głowie!- Powiedziała błagalnie Ali, jak by normalnie dała sobie rękę uciąć za kolejną dawkę informacji z mojej strony.
-Powinnaś wiedzieć, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła.- Odpowiedziałam pokrywając moją odpowiedź zupełnym sarkazmem. W sumie to sama byłam ciekaw tego co ja myślę. Raz tkwił w mojej głowię Harry a raz Tomlinson. To już przerastało się w mój kolejnych nawyk, a jest ich spora lista a sama nie jestem pewna czy chociaż część z nich ma jakieś pozytywy. Ale mniejsza z tym, muszę się w końcu zdecydować czego chcę od życia.. a czego nie chcę, bo te moje piekielne niezdecydowanie same w końcu ukarze się chytremu światłu dziennemu i zrobi z tego wielkie halo więc albo teraz albo nigdy.. Ale, że teraz?
-Halo? Żyjesz?- Przed moimi oczami pojawiły się machające dłonie, które w pewien sposób dochodziły do wielkiej mazy, kremowej jakości.
-Żyję! Jakieś kolejne pytanie?- Spytałam mało zainteresowana ich dzisiejszym rozmysłom na temat tego, kto mi wpadł w oko.
-Jesteśmy twoimi przyjaciółkami! No powiedz?- Spojrzała na mnie błagalnie Darcy.
-Ale co?- Usłyszałam za sobą męski głos. Wszystkie trzy się napięcie odwróciłyśmy w stronę nowego przybysza. Do pokoju wszedł uśmiechnięty Harry a po chwili za nim pojawił się Niall i Zayn.- Twój tata powiedział, że was tu znajdziemy. A więc, zdradźcie nam o czym tak zawzięcie rozmawiałyście?- Spytał Harry, biorąc to wszystko na jeden wdech.
-O niczym.- Stwierdziłam szybko, potrząsając głową. Jeszcze mi tego brakowało, żeby Harold dowiedział się, że Alice i Darcy główkują który tak naprawdę bardziej mi się podoba, jeszcze tu jakiejś skali brakowało, kto lepszy a kto gorszy, to już przesada.
-Przecież słyszałem, no nie bądźcie takie tajemnicze!- Hazza zaczął jeździć wzrokiem po twarzach moich przyjaciółek, pewnie sam się domyślił, że ja nie pisnę mu ani słówka, ale nie miał się co łudzić one zresztą też.
- To Ellen!- Krzyknęły równo. Ale co ja? Co one do diabła znów wymyślają.
-Tak, Ellen? Więc, co Ellen?- Nadal wypytywał, widziałam po jego twarzy, że sam się w tym wszystkim gubi. Ja tylko spojrzałam na moje przyjaciółki karcącym wzrokiem, że mimo wszystko mają milczeć jak grup, ale jak widać to nie podziałało.
-Ell, właśnie nam opowiedziała, że śniłeś jej się ostatniej nocy.- Wyznała z uśmiechem Darcy. Ja nie mogąc dalej wytrzymać zaczęłam się krztusić własną śliną. Po prostu nie dowierzałam jak mogła palnąć taką głupotę!
-Ellen, wszystko w porządku?- Zmartwił się Harold widząc jak pobladłam na twarzy, próbując mnie uspokoić poklepał mnie po plecach chcąc zapowiedz dalszym zadławieniom - Chodź!- Pociągną mnie łapczywie w stronę drzwi. Nim się obejrzałam znaleźliśmy się w moim pokoju.
-Skąd wiedziałeś, że to mój pokój?- Próbowałam wyratować się z tego ciągłego milczenia.
-Nie wiedziałem, po prostu wszedłem.- Stwierdził, lustrując każdą rzecz która znajdowała się w mojej sypialni.-Co robiłem w twoim śnie?- Spytał wchodząc w ten temat którego chciałam najbardziej unikać. Bo co mu mam teraz powiedzieć? Zmyślić jakąś historię typu moje sny? To głupie.
-Wcale mi się nie śniłeś. One mają po osiemnaście lat a nadal zachowują się jak dzieci.- Skarciłam je na głos.
-Rozumiem.- Popatrzył na mnie z szerokim uśmiechem. Przybliżył się nieco, tak że nasze ciała o mały włos się stykały. Była to dla mnie trochę krępująca sytuacja zważając na to, co stało się tu wczoraj z Lou..
Nie musiałam o tym dalej myśleć, bo ktoś uratował mnie od CHYBA nie właściwego zachowania, pukając do drzwi. Sama już nie wiem co czuje. Błądzę we własnych uczuciach. Odrywając oczy od tych niesamowicie zielonych tęczówek skierowałam się aby otworzyć drzwi.
-Cześć! –Zauważyłam przed sobą rozpromienioną twarz Tomlinsona.  Z początku patrzyłam na niego z przenikliwym zdziwieniem jak by był nieproszonym gościem, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że nie spodziewałam się jego osoby w moim domu, ponieważ wcześniej się nie ukazał przed moimi oczyma tak jak i Liam, który pewnie też zaginął w akcji, albo w rozmowie z moim tatą który tak często przeprowadzał z tą dwójką ciężkie konwersacje na temat niemal wszystkiego, ale jak widać im to dość spasowało bo nigdy nie próbowali mu się w jakiś chytry sposób wyrwać, tylko co dziwo zawsze z nim zawzięcie rozmawiali, ja bym tak nie mogła a to mój ojciec.
-Cześć, a co tu robisz?- Spytałam odwzajemniając uśmiech. Te pytanie było trochę z mojej strony nie na miejscu ale wszystko co ostatnio robię i mówię nie jest dość stosowne.
-Nieco szybciej załatwiłem kilka spraw na mieście i oto jestem sam Louis Tomlinson, we własnej osobie! Chyba nie przeszkadzam? –Zapytał spoglądając to na mnie to na Harrego. Nie dziwie się, że te pytanie wypadło z jego ust a po chwili na twarzy pojawiły się zarysy niezdecydowania ,wyglądał jakby przeszkodził komuś w czymś nieźle ostrym, a przecież tu nic nie zaszło!
-Pewnie, że nie. Wchodź.- Zaprosiłam go ochoczo z o wiele większym entuzjazmem i nachyliłam rękę ku drzwiom.
-Idę do reszty.- Stwierdził zmieszany Styles i zniknął za drzwiami. To było niemal dziwne. Chyba, że znów zrobili jakiś chory zakład tylko, że ten polegał by na czymś więcej niż pocałunek? Chyba bym zabiła, nic dodać no i nic ująć . Harry tak po prostu się zmył bez żadnego wyjaśnienia. Louis popatrzył na mnie lekko zmieszany a jego ramiona podskoczyły do góry. Był bliżej mnie niż wcześniej Harry, nasze ciała zaczęły przecierać się nawzajem, spojrzałam na niego, a na mojej twarzy pojawiły się kolejne rumieńce, ten chłopak mnie rozbrajał. Po całym moim ciele przejechał grom dreszczy. Tomlinson wyciągnął dłoń ku mojej twarzy i objął delikatnie mój policzek, jego druga ręka po chwili zrobiła to samo. Nie minęła minuta a nasze usta złączyły się w jedność. Nie mogłam uwierzyć, że to co się teraz dzieję jest istną prawdą. Nasze języki nie mogły się od siebie oderwać, Lou zaczął wodzić rękami po moich plecach, ja zatem wtarłam ręce w jego włosy. W takiej pozycji trwaliśmy przez pewien czas, aż w końcu oderwaliśmy się od siebie i patrzyliśmy na swoje twarze nieco zaskoczeni, pewnie z tak szybkiego potoku zdarzeń.
-Harry..
-Nie jestem Harry.- Przerwał mi, a ja dopiero teraz oprzytomniałam zdając sobie sprawę, że pomyliłam go z Hazzą. Zauważyłam jak jego wzrok błądzi po mojej twarzy, czekał na wytłumaczenie a mój mózg mnie zawodził bo nie mogłam wymyśleć nic co pomogło by się wydostać z tej niezręcznej sytuacji. Totalna klapa.



Cześć! Teraz rozdział jest jakiś mieszany ale powodem tego jest pewnie to, że w połowie dostałam weny, a przy końcu jej zabrakło. Mój mózg mnie czasem potrafi grubo rozczarować. No ale jestem i napisałam :D

Nasz Harry ma już 19 na karku <3

Ps: Jedna dziewczyna upomniała mnie, że zmieniłam sposób w kogo osobie piszę, wiem! Ale zapomniałam was o tym poinformować, ponieważ postanowiłam pisać w osobie Ellen bo tak mi lepiej : )

Pss: Dziękuję za komentarze! Uśmiech mimowolnie się pojawia gdy je czytam : )
Wow już 28 obserwatorów <3

Jej, jak czytam te długie komentarze to aż mnie mrozi z podniecenia <3

KatyK_LouT <3! Zawsze komentujesz moje rozdziały i to od  samego początku <3 Dziękuję bardzo.

Thank you very much everyone!

Psss: Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział, ale w wolnej chwili na pewno :) 

  Truly, Madly, Deeply Truly, Madly, Deeply Truly, Madly, Deeply <3 I love it!