Poczułam na swojej twarzy oddech jakiegoś osobnika. Na to odczucie od razu przewróciłam swoje leniwe ciało na drugą stronę, aby żaden szkodnik nie przeszkadzał mi w porannej drzemce. Nie minęła minuta a znów poczułam ten cieplutki oddech. Mimowolnie moja twarz ukazywała malutki grymas. Nie lubiłam kiedy ktoś zawadzał mi w przysypianiu.
-Kochanie? -Usłyszałam jego ciepły głos.
-Śpię.-Stęknęłam oburzona, po raz kolejny przewracając się na poprzednią stronę łóżka.
-Wcale nie.-Zaśmiał się chłopak.
-Lou, ja śpię.-Oburzyłam się widząc, że chłopak ze mnie żartuje. Długo nie słyszałam żadnej odpowiedzi, w końcu odważyłam się zobaczyć co jest powodem. Uchyliłam jedną powiekę a po momencie drugą. Spojrzałam przed siebie i ujrzałam Louisa który siedział na kancie łóżka, był wpatrzony w okno i miał poważną minę z początku kiedy tak na niego patrzyłam, przerażenie natychmiastowo wpadło na moją twarz. Nigdy nie widziałam go tak subtelnie skupionego jak w tej chwili.
-Louis? -Odezwałam się widząc, że nie reaguje na moje spojrzenia.
-Tak? -Mruknął cicho. Ta sytuacja była trochę dziwna, ponieważ jeszcze przed chwilą gadał jak w skowronkach a teraz cały ten humor zrzedł mu z twarzy, nie ukazywał żadnych pozytywnych emocji.
-Obrażony? -Zapytałam niepewnie wydostając się spod kołdry i uklękając przed nim.
-Nie skądże.-Jego wymuszony uśmiech rozpoznałby każdy, nawet zwykły przechodni.
-Coś jest nie tak? -Dopytywałam chwytając go za rękę. Lou po chwili spojrzał na nasze splecione dłonie i lekko się uśmiechną, tym razem ten uśmiech był prawdziwy, żaden sztuczny. Żaden naciągany.
-Wszystko w porządku.-Stwierdził Lou po czym szybko zareagował podnosząc głowę ku górze. Zerknęłam prosto w jego morskie oczy. Tommo delikatnie pocałował mnie w nosek dając znać, że naprawdę nic mu nie jest. Mimo, że do końca mu nie wierzyłam, to postanowiłam odpuścić i trochę później wrócić do tego tematu.
-Idę po prysznic.-Oświadczyłam z uśmiechem.
-To idź, ja muszę jeszcze pogadać z chłopakami.-Miłej kąpieli, wrócę jeszcze przed twoim wyjściem.-Powiadomił mnie i wyszedł. Czułam, że coś jest nie tak, lecz wiedziałam, że nie da się wyciągnąć od człowieka niczego siłą. Zabrałam czystą bieliznę oraz ubrania na dzisiejszy dzień. Lubiłam z rana brać prysznic ponieważ czułam się orzeźwiona i jak nowo narodzona. Kiedy tylko spod niego wyszłam, a trwało to dość długo, wyszorowałam pilnie zęby i przywdziałam na siebie świeżą i do tego letnią odzież. Pewnym krokiem wyszłam z toalety, a tuż przed moją sobą staną Lou.
-Już jesteś? -Zdziwiłam się, bo jego pogawędki z chłopakami zawsze trwały dużą ilość czasu, niemal jak plotkary.
-Obiecałem, że wrócę wcześniej i oto jestem.-Popatrzył na mnie z uśmiechem. Ale znów z tym fałszywym znów z tym nie prawdziwym. Spojrzałam na niego nie pewnie i także wymusiłam uśmiech tak samo fikcyjny jak jego. Jego dłoń się uniosła i zaczęła pocierać mój policzek, na jego dotyk moje ciało od razu dostało gęsiej skórki.
-Kocham Cię Lou. -Wyznałam szczerzę licząc, że te same słowa wypłyną także z jego słów, ale się myliłam...
-Świetnie.- Po raz kolejny na jego twarzy zobaczyłam ten nieszczery uśmiech, taki dosłownie sztuczny. Od razu zabrał dłoń. Nie wiedziałam co powiedzieć nie wiedziałam też co zrobić. Więc słowo świetnie było odpowiedzią na wszystko? Nawet na wyznanie mojej miłości do niego? Coś tu było nie tak, coś nie grało. Czy on nic do mnie nie czuł? Czułam się potwornie głupio, pierwszy raz wyznałam mu miłość i nie spodziewałam się takiej reakcji. Po jego fałszywości od razu pożałowałam tych słów, moje uczucie nie pewności i wstrętu do samej siebie wzrosło do zenitu. Prawie dosięgało niemożliwego szczytu okropieństwa jakiego nie poczułam nigdy wcześniej. Niby nic a jednak coś. Niby nie powiedział, że mnie nie kocha ale też nie potwierdził, że kocha. Te myśli były całkowicie puste, oddalone od rzeczywistości, zagubione jak nigdy dotąd. Były niczym, tylko i wyłącznie smutkiem, dla mnie to było nic. Poniżyłam się, upokorzyłam, nie siebie lecz własne uczucia, własne wartości.
-Muszę iść coś zjeść.-Odpowiedziałam próbując nie wykrzesać z siebie żadnych emocji. Żadnych zdziwionych a raczej rozczarowanych emocji. Moja twarz była jak porcelana, ukazująca to samo co przed chwilą, niemal jak maska która nie zmieniała swojego wyrazu i odczuć. Lou tylko na mnie spojrzał, skinął głową i nic więcej, stał w bezruchu czekając aż odejdę aż zostawię go samego i po chwili tak też zrobiłam, wolałam na ten czas unikać jego towarzystwa. Weszłam do pokoju Nialla i reszty z nadzieję, że zastanę tam Darcy.
-Gdzie Dracy? -Zapytałam Liama który zakładał na siebie koszulkę.
-Wyszła przed sekundą z resztą na zakupy. To mają być takie nasze wakacje, tylko nasze. Więc i takie obowiązki są nam przydzielone. Jeśli chcesz to możemy ich dogonić? -Oświadczył Liam.
-Nie, nie chcę. Liam?
-Słucham? -Skierował na mnie ciekawy wzrok coraz bardziej się niecierpliwiąc. Przez chwilę zwlekałam z jakimikolwiek słowami, aż w końcu podeszłam do niego bliżej i odważyłam się na pierwsze słowa
-Mogę Cie o coś zapytać?
-Pewnie, że tak. Zawsze możesz powiedzieć co leży Ci na sercu.-Już na pierwszy rzut oka można było powiedzieć, że Liam odszyfrował, iż coś mnie gnębi.
-Gdyby osoba którą kochasz, powiedziała Ci że Cię kocha, co byś odpowiedział? -Zapytałam prosto z mostu nie patrząc mu w oczy, żeby nie odszyfrował niczego więcej.
-Odpowiedział bym, że też ją kocham. Co się stało Ellen? -Zmartwił się chłopak widząc, że twarz mi pobladła.
-A gdybyś tej osoby nie kochał to co był odpowiedział? Jakbyś się zachowywał? -Dopytywałam a łzy stanęły mi w oczach, momentalnie się odwróciłam aby Liam nie zauważył w jakim jestem stanie.
-Zapewne żeby jej nie zranić nie powiedział bym nic szczególnego, nic co mogła by sobie wziąć dosłownie do serca. Na pewno nie skłamałbym jej mówiąc, że też odwzajemniam jej uczucia. Zapewne bym się zmieszał po takim wyznaniu. Mogę wiedzieć czemu pytasz? -Zaciekawił się. Nie odpowiedziałam nic, spojrzałam na niego ostatni raz, a z oczu pociekły natychmiastowe łzy. Od razu pożałowałam, że w ogóle zgodziłam się tu przyjeżdżać. Więc on mnie nie kochał? Tylko się nade mną litował? To po co mówił te wszystkie słowa? że mu zależy...
Wybiegłam jak torpeda. Słyszałam tylko wołania Liama, nic więcej. Nie myślałam nad tym co robię. Biegłam tyle ile sil w nogach, niemal jak szaleniec. Moje serce było zranione. Ja byłam zraniona, pokuta aż do krwi, zakuta aż do wnętrza uczuć, tych złych a raczej smutnych które na tą chwilę we mnie górowały. Wybiegłam z hotelu, wtedy wpadłam na niego. Poczułam na sobie ciepłe ramiona i silne objęcie. Poczułam się kruchsza niż przed momentem. Czułam, że w jego ramionach moje emocje bardziej wybuchnął. Miał na sobie okulary przeciw słoneczne i kaptur na głowie. Jedyny powód jego ubioru to taki, aby fanki go nie rozpoznały.
-Ell, co się stało? -Zapytał przestraszony biorąc mnie pod ramie i idąc w przeciwną stronę.
-Nic... nic mi się nie stało.-Łkałam jak głupia. Wiedziałam, że nie wytrzymam tak dłużej. Usiedliśmy w jakimś parku, na ławce. Słońce od czasu do czasu przedostawało się przez odchylone gałęzie i raziło mnie w oczy na co ja od razu je mrużyłam i obracałam głowę w stronę Hazzy który oczekiwał dalszego ciągu moich użaleń. Powiedziałam mu wszystko, to co zaszło między Lou a mną. To, że zamartwiałam się takim czymś. To, że nie wyznał mi miłości kiedy ja się na to odważyłam. Oboje milczeliśmy, nie odzywaliśmy się ani słowem. Położyłam głowę na ramieniu Hazzy i mruczałam pod nosem piosenkę która mnie wystarczająco uspakajała i odtrącała od siebie wszystkie negatywne myśli. Harry z czasem zaczął gładzić dłonią moje kasztanowe włosy co stanowczo mnie uspakajało. Rozumieliśmy się bez słów.
-Czas wracać.-Stwierdziłam niechętnie po dłuższym czasie wygodnej dla nas obojgu sielanki.
-Racja. A więc chodźmy.-Przyznał Hazz po czym oboje podążyliśmy w stronę hotelu. Robiliśmy to leniwymi krokami ale w końcu doszliśmy.
~ Godzinę później ~
Wygrzewałam się w ciepłym łóżku. Nikt nie próbował zakłócać mojego spokoju. A już na pewno nie Louis który wyszedł gdzieś bez słowa i więcej się nie pojawił. Liam kilka razy próbował do mnie dotrzeć ale dawałam mu siwe znaki co oznaczało, że ma zaprzestać jakichkolwiek starań bo i tak z nim nie porozmawiam. Chłopak szybko zrozumiał moje aluzje mówiąc, że wrócimy do tej rozmowy kiedy indziej lecz ja wcale nie miałam takiego zamiaru. Harry także zaszył się w swoim hotelowym pokoju, odwiedził mnie tylko raz przynosząc jakieś Fast foody na poprawę humoru, sam to tak ujął. A reszty nadal nie było, tak jak się zmyli na zakupy, tak już się więcej nie pojawili. Przez jakiś czas moje powieki stawiały opór, ale w końcu je zamknęłam dając się uwieść zaświatom...
-Ellen wstawaj! -Ktoś szarpnął mnie za ramię. Gdy tylko usłyszałam ten zachrypnięty głos, moje powieki się rozszerzyły.
-Harry, czemu krzyczysz? -Zapytałam nieprzyjaźnie.
-Przepraszam. Próbowałem Cię obudzić łagodniejszym sposobem ale się nie dało. Widocznie masz twardy sen.-Powiedział wyraźnie zastanawiając się nas swoimi słowami. Spojrzałam na niego jak na wariata.
-To po co to w ogóle robiłeś? -Zaśmiałam się.
-Co? -Zapytał zdezorientowany.
-Harry... Po co mnie w takim razie budziłeś? -Zapytałam nadal się śmiejąc.
-Ach tak! Ponieważ idziemy do klubu. A sama na pewno nie zostaniesz.-Stwierdził kiwając głową.
-Nie idę.-Mruknęłam przykrywając się kołdrą po sam czubek głowy.
-Ellen! Idziesz. Chyba nie chcesz, żeby wszyscy zadręczali Cię pytaniami co Ci dolega?-Dobrze wiedział jak mnie przekonać.
-Okay, tym razem Ci się udało.-Stwierdziłam na odczep wstając niezadowolona z łóżka.-Gdzie Lou? -Dodałam po chwili.
-Jest już na miejscu, dzwonił do nas stamtąd żebyśmy przyjechali. -Oświadczył szczególnie mnie obserwując.
-Aha.-Przytaknęłam nie wytwarzając żadnych emocji.
~ Półgodziny później ~
Dotarliśmy do klubu. Nawet nie zdążyłam porozmawiać na spokojnie z Darcy ponieważ obecność innych jednoznacznie mnie krępowała. Postanowiłam to odłożyć na później, zresztą jak wszystko inne. Louis non stop gdzieś znikał mi z oczu. Przez ten cały czas pobytu w hotelu postanowiłam, że nie będę mu truć. Myślałam, że będzie dla mnie nieco milszy... ale nie był. Minęły dwie równe godziny a ja już chciałam znaleźć się w ciepłym łóżku. Wypiłam nie dużą ilość alkoholu. Za to Louis sobie nie żałował i do swojego żołądka lał go litrami. W końcu postanowiłam do niego podejść, miałam nadzieję, że chociaż tym razem mnie posłucha. Był zbyt zajęty... powodem były ciągle krążące wokół niego dziewczyny z którymi dobrze się zabawiał. A samą mnie ranił.
-Louis, koniec. Nie pij już. Chodź ze mną, zamówimy taxi i pojedziemy do hotelu.-Poprosiłam grzecznie.
-Nie, ja dopiero się rozkręcam.-Prychnął, podnosząc kolejny kieliszek.
-Lou, jestem zmęczona do tego źle się czuje. Proszę… -Jęknęłam zrezygnowana.
-Jedź sama.-Stwierdził poważnie.
-Słucham?
-Albo spytaj się kogoś o podwózkę, popatrz ile tu ludzi.-Powiedział wskazując dłońmi na walające się tłumy.
-Louis...
-O ty! -Zwrócił się do jakiegoś chłopaka który ledwo co trzymał się na nogach.-Zawieziesz moją dziewczynę do domu? -Zapytał całkiem poważnie. Popatrzyłam na niego jak na totalnego debila nie mogłam dowierzać własnym oczom i uszom. On właśnie prosił kogoś całkiem obcego i pijanego w trzy trupy aby odwiózł mnie do domu. Popatrzyłam na niego całkiem zrezygnowana.
-Ja ją odwiozę.- Nagle znikąd pojawił się mój wybawiciel, mój loczek. Lou nawet nie zareagował, nawet nie spojrzał. Odchodziłam w przeciwną stronę dalej zerkając na moją miłość... nie odwrócił się ani na sekundę, widziałam tylko jak dalej pochłania kolejne ilości alkoholu szczerząc się do obcych mi dziewczyn.W tej chwili poczułam się nikim. W dosłownym sensie. Jakąś zabawką bez uczuć, po prostu nikim ważnym, nikim specjalnym, nikim nadzwyczajnym ... nikim szczególnym.
* * *
Mamy już 24 rozdział! Hahaha jest godzina Czwarta rano a ja tworzę i dodaję. Ludzie tego jeszcze nie było! Mam nadzieję, że jakoś się odwdzięczycie wstawiając komentarze :)
Ps: Scena +18 będzie w kolejnym rozdziale :)
Ja podekscytowana, bo właśnie dziś jadę z przyjaciółką robić sobie tatuaż :)
Dla ciekawych będzie to napis "Only time will tell..." (Tylko czas pokażę...) Na nadgarstku x
Tak, tak LIAM ma taki sam *,* Więc, życzcie szczęścia abym jakoś przetrwała.
UWAGA!
Zarządzam konkurs! Napiszcie jakiegoś imagine albo wyślijcie jakiś rozdział ze swoich blogów. Pracę która spodoba mi się najbardziej, wystawię na swojego bloga :) WYSYŁAĆ NA GG : 17770479 !
CZAS JEST DO KOŃCA MARCA!
+Kocham was.
++ Jakiekolwiek pytania kierować tutaj : http://ask.fm/xPatrycjax3